Kiedy dziewczęta tracą wolę walki? Kiedy kobiety rezygnują z ambicji?

Zakończenie roku szkolnego moich dzieci zbiegło się w czasie z Europejskim Kongresem Finansowym w Sopocie, w którym brałam udział. Obserwując te dwa wydarzenia trudno pozbyć się wrażenia, że w pewnym momencie kobiety znikają z życia społecznego i publicznego.
Na Kongresie przedstawiciele rządu, najważniejszych instytucji publicznych, prezesi najważniejszych i największych spółek oraz grup kapitałowych, a także analitycy i inni eksperci dyskutowali o tym, w jakim kierunku powinna zmierzać polska gospodarka. Wypracowywali rekomendacje dla rynku finansowego, szukali nowych perspektyw dla rozwoju rynku kapitałowego. W gronie głównie męskim.

Odwrotne proporcje były na zakończeniu roku szkolnego. Wyróżnienia za doskonałe wyniki w nauce, najwyższe miejsca w konkursach i olimpiadach m.in. matematycznych i chemicznych odbierały niemal wyłącznie dziewczynki. Przeglądając Facebooka, widziałam wiele wpisów moich koleżanek o imponujących osiągnięciach swoich córek. Wpisom tym towarzyszyły opinie o ich przyszłej karierze zawodowej i naukowej. „Czas zbierać pieniądze na studia na Oxfordzie” – komentowała jedna ze znajomych.

Na studiach z pewnością znajdą się wszystkie lub niemal wszystkie z opisywanych dziewcząt. Wśród absolwentek studiów wyższych, jak wynika z danych GUS, kobiet jest aż o 50 proc. więcej niż mężczyzn. Dla por Przeważają na uniwersytetach, ale także w uczelniach technicznych, tradycyjnie zdominowanych przez mężczyzn, coraz częściej stanowią 40-50 proc. studentów. Czemu mimo ciężkiej pracy i bezdyskusyjnych osiągnięć nie ma ich potem na konferencjach i kongresach takich jak EKF.

Jak stwierdziła moja koleżanka, kobiety najczęściej nie chcą walki o stołki i wyścigu szczurów. Dlaczego stanowią zaledwie ok. 7 proc. prezesów giełdowych spółek i to w dodatku poza wyjątkami – tym mniejszych. Biorąc pod uwagę liczbę absolwentek studiów mogłoby to być przynajmniej 20-30 proc.

Kobiety wycofują się z rywalizacji o wysokie stanowiska lub są z niej wykluczane nie tylko w biznesie. Jak informowała niedawno na swoim blogu minister nauki prof. Lena Kolarska-Bobińska, kariera naukowa kobiet spowalnia przed 40-tką. Do habilitacji dochodzi tylko jedna trzecia tych, które poświęciły się nauce, do profesury – jedna piąta, a kierownikami zostają nieliczne. Wśród rektorów jest ich zaledwie 13 proc. – i to głownie w małych, prywatnych uczelniach. I w biznesie i w nauce godzą się na to, by kierowali nimi mężczyźni, nawet jeśli mają oni niższe kompetencje.

Po co więc w ogóle walczyć? Czemu dziewczynki motywujemy do zdobywania wiedzy, nagród, zamiast zachęcać je, żeby więcej bawiły się lalkami? Przecież i tak szansa, że będą mieć w przyszłości pracę marzeń są niezbyt duże? Na jakim etapie dziewczynki wytracają chęć rywalizacji o pierwsze miejsca? Kiedy przestajemy wspierać je w realizacji śmiałych planów?

Nie znam odpowiedzi, ale uważam, że sprawa nie powinna być pozostawiona sama sobie. Wytracamy ogromny kapitał społeczny.

Wpis z bloga Joanny Pruszyńskiej-Witkowskiej, inicjatorki kampanii Znane Ekspertki